Ryby marynowane

Ryby podsmażane w marynacie octowej ze SzwaderekPrzekazujemy w Twoje ręce produkt wyjątkowy, urzekający wręcz swą prostotą.

Nade wszystko cenimy przywiązanie do tradycji i przepięknego regionu, w którym mieszkamy i pracujemy. Każdego dnia czerpiemy z jego bogactwa nie tylko łowiąc ryby, ale i korzystając z wiedzy i doświadczenia najstarszych mieszkańców. W taki też sposób powstała receptura na ryby marynowane w zalewie octowej. Aby móc jak najlepiej odtworzyć dawne smaki nawiązaliśmy współpracę z mistrzem tradycyjnej kuchni mazurskiej, podróżnikiem i dziennikarzem, Panem Wojtkiem Charewiczem.

Jemu więc oddajemy głos:

Bez przesady można powiedzieć, że ryby i ocet to kulinarne symbole Mazur. W rybach smażonych, zalewanych zalewą octową, znajdziemy istotę smaku tego regionu.

Mazurską kuchnię znam... nie tylko organoleptycznie rozpoznając jej smaki w potrawach. Kuchnię mazurską rozumiem razem z jej tradycjami, gwarą, nazewnictwem charakterystycznym... urodziłem się i wychowałem nad Omulwią.

Ryby były strawą codzienną w każdym mazurskim domu. Ryby smażone i marynowane w zalewie octowej były w piwniczce każdego domu i o każdej porze roku.

Każda gospodyni miała swój przepis na zalewę. Jedna dodawała więcej octu, inna cukru, albo cebuli. Przyprawy i zioła też stosowano różne. Tak naprawdę, każdy sposób dawał smaczny – charakterystyczny dla danej rodziny, a czasem całej wsi – efekt. Były jednak domy, które słynęły z najsmaczniejszych ryb w zalewie kwaśnej. W Rekownicy do dziś mieszka rodzina Lochów. Miałem okazję zachwycać się chwalonymi w całej okolicy delicjami Pani Loch i analizować recepturę. Zachwycałem się też marynowanymi rybami przyrządzanymi w innych domach słynących z doskonałych wyrobów.

W Nidzicy otrzymałem nieco odmienny, ale dający również fantastyczny efekt przepis na węgorze gotowane w bardzo lekkiej zalewie octowej – od emerytowanej nauczycielki pani Rajkowskiej. Idąc tropem tego właśnie przepisu dotarłem nad jezioro Omulew, do Jabłonki, gdzie w latach 50. XX wieku, państwo Rajkowscy uczyli w miejscowej szkole. Tam poznali rodzinę Kiparów.

Pan August Kipar był dzierżawcą jeziora Omulew. Prowadził na nim gospodarkę rybacką, a we wsi smażalnię ryb. W gastronomicznej działalności pomagała mu żona Fryda i córka Irma. Właśnie od Frydy Kipar, młodziutka nauczycielka miejscowej szkoły nauczyła się doskonale marynować ryby smażone. Pół wieku później część tej wiedzy przekazała mnie.

W poszukiwaniu tradycyjnych mazurskich receptur dotarliśmy do rodzin, których domowe piwniczki słynęły z najsmaczniejszych ryb w zalewie kwaśnej. Rozmawiałem m.in. z Panią Irmą z domu Kipar, która potwierdziła zdobyte informacje na temat receptur swojej matki oraz udzieliła zgody na wspomnienie o roli rodziców w zachowaniu i odtworzeniu niniejszej receptury.

Łącząc doświadczenia kulinarne rodzin Kiparów z nad jeziora Omulew oraz Lochów, Redyngów, Papajewskich i Kalwitzów, odtworzyliśmy tradycyjny, mazurski sposób marynowania smażonych ryb. Ryb pochodzących z czystych jezior, rzek i stawów Gospodarstwa Rybackiego Szwaderki.

W moim głębokim przekonaniu przekazujemy Państwu najwyższej jakości regionalny produkt – ryby podsmażane w marynacie... ze Szwaderek.

Wojciech Charewicz

W ofercie znajdziesz 9 produktów: słoiczki z pstrągiem, szczupakiem, okoniem, jesiotrem, karpiem, leszczem, płocią, sieją i sielawą. Wszystkie produkty są pasteryzowane i nie zawierają konserwantów, ulepszaczy smaku ani innych sztucznych dodatków.